Czego tak naprawdę Nam mysliwym brakuje podczas po |
nowy wątek utworzono: 2012/02/18 15:53 |
|
|
Witajcie napiszcie jak powinno i jak wygląda Wasze zycie? Zycie mysliwego co tak naprawdę powinno być najważniejsze w tej pasji i co tak naprawdę " ciągnie wilka do lasu" i co na to Wasze połówki?
|
||
| #57856 | wysłano: 2012/02/18 19:52 | |
|---|---|---|
|
Witam! Pozwolę sobię zacytować: "Według mnie polowanie to nieprzespane noce, zmoknięte ubranie, ciarki na plecach, księżyc w pełni, wschody i zachody słońca i wszystko to, co ciągnie nas w leśne ostępy" - Piotr Pilecki, Życie myśliwego jest całkiem podobne do życia innych ludzi, myśliwy chodzi do normalnej pracy jest to całkiem normalny człowiek poza tym że często wychodzi do lasu, ale oczywiście nie wszystkie wyjścia do lasu kończą się pozyskanym dzikiem czy np lisem powiem że nawet więkzość wyjsć kończy się jedynie katarem;) ale jak się człowiek napatrzy na te zwierzęta to głowa mała ale to jest właśnie piękne.Najważniejszy jest profesjonalizm, koleżeństwo, odpowiedzialność i oczywiście miłość do przyrody.Do lasu ciągnie nas oczywiście nasza pasja ten dreszczyk,i emocje związane z tym;) |
||
| #57863 | wysłano: 2012/02/19 09:35 | |
|
najawżniejsze w tej specyficznej pasji jest to aby zrozumieć, że myśliwy jest częścią otaczającego nas świata i jako istota znajdująca się na wyższym szczeblu ewolucji wobec natury ma więcej obowiązków niż z niej profitów. Zrozumieć że, myślistwo to nie tylko polowanie w sensie uśmiercania. To przede wszystkim zrozumienie zasad jakim kieruje się świat otaczającej nas przyrody. Co na to nasze połówki? wszystko zależy od tego czy rozumieją istote należenia do PZŁ. Po II wojnie łowiectwo w polsce wyszło z salonów na wieś i mamy obecnie przykre tego skutki. Najważniznejsze jest to "ile stary przsytarga mięsa z lasu-najlepiej listopadową loszkę". Obecnie z przsysłowiową świecą szukać tych którzy myślistwo traktują jako złożony rytułał, dbają i posiadają pieska, potrafią odpuścić strzał, są życzliwi i szczerzy. Troche to wszystko nie w tym kierunku idzie, więc i nasze połówki nie do końca rozumieją wszystko. |
||
| #57867 | wysłano: 2012/02/19 16:53 | |
|
Szanowny Bodziu ,muszę sprostować częściowo Twoją opinię ,po wojnie łowiectwo przeszło pod komendę ,,naczalstwa ze wschodu '' skąd również głód upokorzenie gwałt i wiele innego zła .Jestem z dziada pradziada myśliwym ze wsi ,ojca nie bo On musiał korzystać z innych dobrodziejstw tamtego systemu .Ustrój się zmienił ludzie nie a prawdziwi myśliwi ?--musimy po prostu poskramiać i układać tych którzy mają za duży apetyt.A odnośnie zaawansowania, pracy dla łowiectwa to nic się nie zmieniło ,pracują jedni ,zasługi i medale biorą drudzy.
|
||
| #57869 | wysłano: 2012/02/19 20:07 | |
|
Używając słowa "wieś" miałem na myśli obyczaje jakie wprowadzono do łowiectwa. NAdal są a co najgorsze ja zauważam że są przekazywane młodszym-to jest niepokojące. |
||
| #57871 | wysłano: 2012/02/20 20:11 | |
|
Tak właśnie.
najawżniejsze w tej specyficznej pasji jest to aby zrozumieć, że myśliwy jest częścią otaczającego nas świata i jako istota znajdująca się na wyższym szczeblu ewolucji wobec natury ma więcej obowiązków niż z niej profitów. Zrozumieć że, myślistwo to nie tylko polowanie w sensie uśmiercania. To przede wszystkim zrozumienie zasad jakim kieruje się świat otaczającej nas przyrody. Co na to nasze połówki? wszystko zależy od tego czy rozumieją istote należenia do PZŁ. Po II wojnie łowiectwo w polsce wyszło z salonów na wieś i mamy obecnie przykre tego skutki. Najważniznejsze jest to "ile stary przsytarga mięsa z lasu-najlepiej listopadową loszkę". Obecnie z przsysłowiową świecą szukać tych którzy myślistwo traktują jako złożony rytułał, dbają i posiadają pieska, potrafią odpuścić strzał, są życzliwi i szczerzy. Troche to wszystko nie w tym kierunku idzie, więc i nasze połówki nie do końca rozumieją wszystko. |
||
| #57875 | wysłano: 2012/02/21 11:23 | |
|
Witajcie napiszcie jak powinno i jak wygląda Wasze zycie? Zycie mysliwego co tak naprawdę powinno być najważniejsze w tej pasji i co tak naprawdę " ciągnie wilka do lasu" i co na to Wasze połówki? Pisząc jak wygląda Wasze/ Nasze zycie bo i ja poluje miałam na myśli czy w życiu codziennym nawiązujemy do elementów Naszej Pasji jakimi sa gwara, etyka, kultura osobista jak i wygląd/ ubór. Przecież kiedyś zgodnie ze starym obyczajem myśliwy i lesnik to był ktoś bardzo szanowany i tak tez zasługiwał na poszanowanie poprzez wysoką wręcz nadzwyczajna kulture osobistą ale i nietuzinkowy ubiór i delikatność. Czy teraz współczesnych czasach jest szansa na to ABY WŁAŚNIE MŁODYCH UŚWIADAMIAĆ CZYM BYŁO I POWINNO BYC ŁOWIECTWO, że nic z komercja nie ma tu wspólnego. A chęś pozyskania zwierzyna musi być wyparta z wielką siłą przez etykę i humanitaryzm. |
||
| #57880 | wysłano: 2012/02/21 16:48 | |
|
dzisiaj członkami PZŁ są ludzie o różnym statusie majątkowym od żyjących z minimalnych wynagrodzeń po pardzo zamożnych, sa też ludzie z bardzo różnych sfer zawodowych. Jak wygląda ich życie?, a no normalnie każdego dnia rano wstaja idą do pracy i żyją problemamy swoich bliskich oraz zawodowymi. Kiedy czas na łowiectwo? tylko w chwilach wolnych po pracy i ew. co jakiś czas w łowisko. Dzisiaj łowiectwem żyją ci tylko co mają z tego wymierną kożyść lub bardziej zamożni. Jeżeli chodzi 0o szacunek to naprawde nie wszyscy leśnicy i myśliwi na niego zasługują,
|
||
| #58266 | wysłano: 2012/03/11 21:51 | |
|
Nie jestem wcale zamożny pracuje i poluje w lesie jestem codziennie.Jak po pracy mam wpatrywać się w telewizor to wolę posiedzieć na ambonie dziki w nęcisku nie mają reklam bo albo są albo ich nie ma.
|
||
| #58480 | wysłano: 2012/03/23 15:15 | |
|
Czego brakuje mi na polowaniu. Głównie takiej dobrej atmosfery jaką pamiętam z czasów jak rozpoczynałem przygodę z łowiectwem. Atmosferę tworzyli starzy myśliwi, którzy już odeszli. Dziś nawał przepisów, zakazów tak łowieckich jak i policyjnych, administracyjnych, ciągle niewykonane plany pozyskania i nieprzychylna atmosfera ze strony t.z. zielonych, tworzy tą nostalgię. |
||
| #58481 | wysłano: 2012/03/23 16:30 | |
|
Czego brakuje mi na polowaniu. Głównie takiej dobrej atmosfery jaką pamiętam z czasów jak rozpoczynałem przygodę z łowiectwem. Atmosferę tworzyli starzy myśliwi, którzy już odeszli. Dziś nawał przepisów, zakazów tak łowieckich jak i policyjnych, administracyjnych, ciągle niewykonane plany pozyskania i nieprzychylna atmosfera ze strony t.z. zielonych, tworzy tą nostalgię. Bardzo dobrze to ująłeś. To jest to czego i mi brakuje na polowaniach. Atmosferę tworzą ludzie. Poza tym kiedyś życie wyglądało inaczej. Ludzie byli bardziej życzliwi i nie gonili tak za pieniądzem. Myśliwi byli bardziej zżyci i skupiali się na istocie łowiectwa a nie na wypasionym ekwipunku i butach myśliwskich za 800 zł. Ale to już nie wróci. Załączam zdjęcie z polowania na dziki w 1970 roku. Ten najmniejszy w czapce z pomponem i z miską grochówki to ja. Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 16:38:21
Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 16:43:54 Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 16:48:03 |
||
| #58482 | wysłano: 2012/03/23 16:46 | |
|
Polowanie na dziki 1970r.
|
||
| #58483 | wysłano: 2012/03/23 18:51 | |
|
czego mi brakuje na polowaniu? drugiego mysliwego który by tak podobnie zapatrywał się na sens łowiectwa jak ja. a co na to moja połówka? nie wiem, chłodzi się w lodówce i raczej nic nie powie..a tak poważnie, "normalni" faceci nie rozumieją że można być kobietą i mieć taką pasję a nie inną. broń amunicja? baba nie ma prawa się na tym znać..mam nadzieję że takie podejście się kiedys zmieni ale póki co trzeba byc na prawdę odpornym trochę ciężko jest stażyście i frycowi przez to wszystko samemu przechodzić, bez wsparcia rodziny a wręcz z demotywacją z ich strony. ciężko się młodemu stażem myśliwemu wcisnąć w tryby zeskorupiałej instytucji jaką jest PZŁ. moze lepiej jednak zostać niezrzeszonym? i faktycznie to co Kolega Kusy wyżej opisał, takiej atmosfery juz nie ma... takich lasów juz nie ma.. i takich ludzi ze świecą szukać |
||
| #58652 | wysłano: 2012/03/30 22:25 | |
|
Ja mam to szczęście, że jestem w kole ze wspaniałymi ludzmi (minus kilku, ci się zawsze znajdą).
Mamy dobre łowisko. Obok sąsiedzi mają 20 tyś ha. w jednym kawałku. Tak, w jednym kawałku, a nie rozłożone na kilka obwodów oddalonych od siebie wieloma kilometrami. Sąsiedzi chętnie wielu z nas zapraszają na zbiorówki, spotykamy się na strzelnicy. My ze swojej strony dajemy kilku rolnikom, którzy mają pola na naszym terenie, odstrzały na dziki, łanie itd. Jak mamy chęć zapolować na mocnego rogacza, to możemy jechać za Wisłę do łowiska polnego o pow. 16 tyś ha, które to dzierżawi 20 myśliwych, rolników. Oni chętniej strzelają gęsi, kozy, niż kozły. Wyjeżdżamy na kilka dni, lekko zakrapianych i każdy ma wiele niezapomnianych przeżyć. Wyleczyliśmy się już z przyjmowania nowobogackich chwastów. Musi upłynąć dużo wody, zanim przyjmniemy nowego kandydata. Dla niektórych jesteśmy hermetyczni, ale tak musi być. Nie potrzebujemy buraków, którzy na początku obiecują to i tamto, a po przyzjęciu słyszy się, że "trzeba wypierd... tych rencistów i zrobić miejsce dla moich kolegów". Tak, to usłyszałem od jednego "etycznego" mięsiarza. |
||
| #58656 | wysłano: 2012/03/31 13:39 | |
|
Próbowałem zrozumieć powyższą wypowiedz. Nawet przejrzałem Słownik Języka Łowieckiego - Stanisława Hoppera w poszukiwaniu "nowobogackich chwastów". Niestety nie ma! Może autor słownika nigdy nie bywał w takim kole nad Wisłą ze wspaniałymi ludzmi. Pozostaje wierzyć, że św. Hubert nie nasunie mi pomysłu okazjonalnego polowania w takim hermetycznym kole. Oby jak najdalej. |
||
| #58657 | wysłano: 2012/03/31 15:14 | |
|
Jeżeli ktoś przyjeżdża na polowanie terenówką Porsche, to nic takiego.
Jak ktoś taki strzela do łani, którą "pomylił" z kozą i zając ma "uszy", byk "nogi" itd., to ten ktoś nie jest kolegą myśliwym, tylko "nowobogackim chwastem", który nie powinien mieć zaszczytu po raz drugi być zaproszony do nas na polowanie. Koser, wyjaśniłem Ci, kto dla nas jest nowobogackim chwastem, czy może dalej nie rozumiesz? Ja osobiście wolę polować ze staruszkiem, któremu trzeba pomóc wejść do podwody, ustawiać go na stanowisku, niż z młokasem, który zabiera na zbiorówkę sztucer i boka. |
||
| #58662 | wysłano: 2012/03/31 17:47 | |
|
troszkę nie rozumiem toku myślenia kolegi Dingo. po pierwsze jak to możliwe że te "nowobogackie chwasty" nie znają podstaw gwary myśliwskiej, przeciez tez musieli egzaminy zdać..a i na kursie tego uczą? po drugie skoro to koło jest tak hermetyczne i to Twój powód do dumy, podejrzewam że wasze koło "baby" tez by nie przyjęło nawet na staż. nie pytając nawet co umie i czy w ogóle coś umie. a poza tym myslę, że odrobina koleżenstwa tez nie zaszkodzi, ten staruszek z którym wolisz polować, tez kiedys był młody i nic nie umiał. Ty sam też kiedyś nic nie umiałeś, bez urazy nikt z nas się mysliwym nie urodził. Może lepiej zwrócic uwagę niz skreślać kogos od początku, chyba na tym polega nasze "statutowe" koleżenstwo? wiesz młodzi stażem popełniają błędy, chcą zaszpanować starszym? każdy jest inny, i nikt nie jest idealny.ja na mojego wymarzonego Boka pracuję po 14 godzin na dobę. jak go kupię też będe się chciała pewnie pochwalić. Pozdrawiam DB! |
||
| #58663 | wysłano: 2012/03/31 17:57 | |
|
Wątek dotyczy tego co myśliwym brakuje na polowaniu, a nie ich fobii lub uprzedzeń do różnych "chwastów". Nie mam terenówki ze Stuttgartu ani żadnej innej i do PZŁ przyjeli mnie już jakiś czas temu, dokładnie w 1970 roku to na ambonę czy podwód włażę sam. Na zbiorówkach cenię sobie najbardziej dobre towarzystwo. |
||
| #58667 | wysłano: 2012/03/31 19:55 | |
|
Walkiria, co to ma być za bok, na który tak ciężko pracujesz?
W kole mamy "babę" i jest nam z nią dobrze. Nawet ma funkcję w zarządzie koła. Nie wszyscy "młodzi" są beee. Są też bardzo normalni, którzy nie wchodzą z butami na dywan. Ale, jak pisałem, są też tacy, którzy od razu narzucają swoje prawa i wszystko, co stare jest złe. Koser, jesteś 10 lat dłużej ode mnie w PZŁ. Nie wiem, czy zauważyłeś od kiedy zaczęło się psuć w kołach? Kiedyś też były przypadki, że ktoś zostawał myśliwym poprzez protekcję. Ale nie było to tak nagminne, jak do niedawna. Przypomnij sobie sprawę w Gdańsku, gdzie za egzaminy była ustalona cena. |
||
| #58669 | wysłano: 2012/03/31 20:21 | |
|
Dingo@ Wiesz w naszym łowiectwie dużo się zmieniło. Odsyłam Cię do mojego pierwszego wpisu w wątku. Ale przyczyn zmian jest w/g mnie wiele. Można wymienić duże zbiurokratyzowanie łowiectwa, bardzo duże obostrzenia z zewnątrz. Chodzi głównie o policyjne nakazy i zakazy związane z bronią. Do tego coraz mocniejsze negatywne postrzeganie łowiectwa. Ochrona piesków, kotków w łowisku i.t.d. Do tego coraz wyższe koszty naszego hobby. trzeba się jakby na nowo w tym odnaleść. |
||
| #58673 | wysłano: 2012/03/31 21:03 | |
|
@Koser. właściwie Twój wpis może zaknąć ten temat bo wszystko najwazniejsze zostało powiedziane, @Dingo wiesz to była metafora. miałam na mysli ze jeden młody stazem mysliwy dostał swojego boka od "starego" a ten go dostał jako prezent profit itd i nic szczególnego dla tego młodego to nie znaczy od nowa zabawka i tyle można sie pokazac przed kolegam. a ja - na przykład - będę w moim bocku znała każdy słój drewna, każdą cechę, a jego takt będzie mi się snił po nocach. ot taka róznica między nami. Dzis juz malo kto idzie do lasu żeby poobserwowac, mało kto pamięta na indywidualnych zeby oddac czesc zwierzynie. złom? a kto by się w to bawił? kiedys by sie to w głowie nie mieściło a teraz prawie każdy szuka w lesie tylko mięsa. ten co jezdzi porsche i ten co ma w kaloszach dziury, jeden i drugi w pewnym momencie decyduje o czyims zyciu i smierci |
||
| #58679 | wysłano: 2012/04/01 07:02 | |
|
Walkiria, to mnie też najbardziej smuci, że oprócz nieznajomości naszego języka, takich rytuałów jak ostatni kęs, prawidłowe ułożenie pozyskanej zwierzyny na pokocie, czy odpowiedniego ustawienia się na nim, wielu niestety nie zna. Najczęstsze rozmowy na biesiadzie to, kto już sobie kupił i jaki noktowizor.
Zarząd w naszym kole jest raczej młody, bo prezio ma ok. 60, łowczy nie ma 50, skarbnikiem jest nasza "Diana", która dopiero co skończyła 40 tak samo jak strażnik, który przejął pałeczkę po 75 latku. Ten przez kilka lat przygotowywał go do tej funkcji i teraz uznał, że czas na zmianę. Nie dlatego, że jest za stary na to, bo mieszka w łowisku i jest codziennie w lesie. A sprawności fizycznej może mu niejeden 40 latek pozazdrościć. Mimo, że średnia wieku kadry jest dość młoda, to naprawdę kandydatów przyjmujemy tylko wtedy, gdy jesteśmy pewni, że chce zostać myśliwym, a nie dlatego, że "w mojej branży każdy powinien być myśliwym". Po prostu kilka razy zrobiliśmy błąd, który nie da się naprawić. Przykład: Facet ma fabrykę mebli i najchętniej jest w bezksiężycową noc w łowisku. Używa noktowizora i tłumika. Zwierzyny nie patroszy, bo nie umie (widzieliśmy na zbiorówce jak prosił naganiacza, żeby mu wypatroszył łanię), tylko wrzuca do bagażnika i jedzie do firmy. Robi to nocny stróż, który jest emerytowanym rzeźnikiem. Czy ten ktoś jest myśliwym, czy chwastem? Jeżeli jesteś z centralnej Polski, to chętnie zaproszę Cię na kaczki, żebyś mogła posłuchać, jak śpiewa Twoja nowa flinta i żebyś widziała, że nie jesteśmy tak hermetyczni. Nie dla gości. DB |
||
| #58683 | wysłano: 2012/04/01 09:20 | |
|
Kolego pytanie czysto techniczneaskąd gość ma tłumik i broń a powaznie to skąd amunicje do niej?????
|
||
| #58684 | wysłano: 2012/04/01 09:21 | |
|
Jestem z zachodniej Polski niestety. A w tej chwili nawet poza Polską. Rozumiem powody waszej "hermetyczności" ale nie tędy droga, myślę że w ten sposób można po prostu jedynie pozamiatac problemy pod dywan. Taki nowobogacki do waszego koła nie zostanie przyjęty, to poszuka sobie inne koło któremu bedzie zależało na tej jego składce i wstępnym.. i na znajomości z bonzem. z dyrektorem fabryki czy prezesem PZU. A na to że myśliwy prosi naganiacza o wypatroszenie.. nie mam słów. zero honoru i wstydu. Tacy ludzie powinni najpierw dostać naganę a jeśli nie poskutkuje byc usuwani z kół a przepisy wewnętrzne PZŁ pod tym względem powinny kategorycznie wymagać poszanowania myśliwskiej tradycji i pewnych zachowan
|
||
| #58685 | wysłano: 2012/04/01 10:01 | |
|
Ja posiatam również noktowizor i to wcale nie jest zabronione. A jeżeli chodzi o broń z tłumikiem to bardzo watpię że ktoś posiada bo z kęd do tego amunicję. Staż odbywałem 2 lata patroszyłem prawie wszystko na zbiorówkach i na dewizowych bardzo chetnie. Przynajmniej potrafie to robić.
|
||
| #58686 | wysłano: 2012/04/01 10:03 | |
|
Bodzio, zrobić tłumik może każdy, kto zna się na tokarce. Nawet, jak strzelasz z normalnej amunicji, to i tak tłumik wygłuszy większość huku.
Teoretycznie każda broń, gdzie koniec lufy zaopatrzony jest w gwint, można uznać za nie myśliwską, tylko "szczególnie niebezpieczną". Ja jestem przeciwny takim ograniczeniom. Każdy myśliwy powinien chronić swój słuch i używać tłumika. Powinien to robić jawnie. Wytłumienie huku o 3 dB zmniejsza słyszalny hałas o połowę. A to jest dużo. Kłusownictwo powinno być karane automatycznym usunięciem z koła. Bez żadnych ceregieli. Walkiria, no nie daj się prosić i powiedz na jakiego boka zbierasz? |
||
strona główna forum
Ostatnie posty w tym pokoju: