jak to jest? dlaczego poluje się? |
nowy wątek utworzono: 2011/12/17 23:40 |
|
Pewnie moje konto zaraz będzie usunięte, ale chcę się zapytać, o to: po co polujecie? To chyba proste pytanie dla osób, które regularnie zabijają?
|
||
| #57359 | wysłano: 2011/12/18 09:19 | |
|---|---|---|
|
Morze nie jestem odpowiednią osobą żeby odpowiadać na to pytanie ale spróbuję.
kiedyś jak byłem młodszy myślałem podobnie ,ale mnie oświeciło. W brew temu co pan myśli poluje się po to by chronić zwierzynę,jednym z powodów jest brak nazwijmy to "łańcucha pokarmowego" który by sobie poradził w taki sposób by któryś z gatunków nad miernie się nie rozrósł a inny nie znikną z powierzchni ziemi. Wyobraźmy sobie taką sytuacje jaką pan by chciał,czyli uchwałą rządu wprowadzono zakaz polowań. 1r.-populacja jelenia,dzika,daniela,sarny,bażanta,kuropatwy,lisa,jenota,w sumie myślę że wszystkich zwierząt łownych.No poza zającami,bażantami,kuropatwami w niektórych okręgach w których populacja lisa. norki i jenota była dość duża. 5r.populacja dzika,jelenia, lisa, jenota,norki,borsuka,bobra a na północnym wschodzie i południu wilka.sarna będzie myślę na tym samym poziomie ,a zwierzyna drobna populacja spada na łep. 10r-jelenie dziki daniele wilki lisy jenoty norki są już w takiej liczbie i robią tyle szkód że rolnicy żądają takie odszkodowania ,ale od kogo kuł łowieckich nie ma. Czyli od państwa i za szkody płacą wszyscy a nie jak do tej pory koła łowieckie.A i nie zapomnijmy że nie ma już zwierzyny drobnej a i myślę saren też bo lisy,jenoty kruki,kuny,tchórze ,norki jastrzębie poradziły sobie z populacją zająca ,bażanta kuropatwy cietrzewia głuszca a co do saren tam gzie jest duża populacja lisa prawie każdy poród sarny jest odbierany przez lisy! Taką wizję mam na temat jak by nie było myśliwych,a przecież zapomniał bym o znacznym wzroście kłusownika w lasach ten gatunek też jest kontrolowany przez myśliwych.I poza tym że myślistwo w Polsce to tradycja i co dla niektórych wyróżnienie to jest bardzo potrzebne w Polsce a środowisko naturalne w dzisiejszych czasach nie poradziło by sobie bez myśliwych i leśników.......Rolnictwo też by podupadło jak nie gorzej .Ale się rozpisałem.Ktoś myśli podobnie? |
||
| #57371 | wysłano: 2011/12/20 00:42 | |
|
Regularnie zabijają żołnierze, myśliwi pozyskują i różnica nie tkwi tylko w doborze słownictwa tylko w powodach. Zainteresowałem się łowiectwem bo nie potrafię zrezygnować z jedzenia mięsa, a hodowlę dzikiej zwierzyny i jej pozyskiwanie uważam za najlepszy, najbardziej zgodny z naturą, najwłaściwszy sposób na zdobycie mięsa. Zupełnie inaczej smakuje mięso zwierzęcia które spędziło całe życie w naturalnym środowisku, oglądało wschody i zachody słońca, bawiło się w młodości z rówieśniakmi, miało własne "miłości", smakowało to co daje las i pole, a zginęło w sposób niespodziewany, nagły i szybki, pisząc testament pośród traw i drzew. Zupełnie inaczej od zwierząt hodowanych przemysłowo, w warunkach o których wszyscy wiemy. Protestuję przeciwko przemysłowej hodowli. Wyprawa do lasu to nie wizyta w supermarkecie. Nie mozna sobie powiedzieć na co ma się ochotę, tylko bierze się to czym św. Hubert darzy, tak więc szanujemy i zwierzynę, ale też pozyskane mięso. U mnie w domu nie wyrzuca się dziczyzny, ani żadnych elementów zwierzęcych - wszystko znajduje zastosowanie. Zanim coś "zużyję" muszę sie dobrze zastanowić żeby nie zepsuć - potrawy, skóry do garbowania i innych rzeczy. Nie ma pewności kiedy znowu uda się coś pozyskać. Poza aspektem pozyskiwania jest też aspekt ochrony przyrody. W Polsce nie ma grupy społecznej która zainteresowana jest bardziej od myśliwych liczebnością i jakością populacji zwierząt łownych. Ponieważ ją pozyskujemy, i chcielibyśmy aby i dla naszych wnuków wystarczyło. Myśliwi to ochrona przed kłusownikami, dbanie o pożywienie, o strukturę populacji, regulacja liczebności tak aby wszystkie gatunki mogły ze soba egzystować. One na pewno dały by sobie rade same, dybyśmy tylko wyeliminowali wpływ rolnictwa i miast na środowisko. A że opuszczenie Ziemi przez człowieka szybko raczej nie nastąpi, to trzeba naturze trochę pomagać, żebyśmy w miarę zgodnie wszyscy pomieszkiwali. Tą pomocą zajmują się właśnie myśliwi. Ale nie chodzi tylko o pozyskanie. Kto nie spędził ranków i wieczorów pośród rykowiska, bekowiska, nie zrozumie... |
||
| #57373 | wysłano: 2011/12/20 21:39 | |
|
TO JEST TAKIE SAMO PYTANIE JAK PO CO CHODZIC DO PRACY , PO CO ZAKLADAC RODZINE , PO CO WOGOLE ZYJE I CHODZE DO PRACY JAK MOZE BYM NIC NIE ROBIL I ZYL I ZADAWAL TROCHE NIPRZYZWOITE PYTANIA A TO TAKIE PROSTE KAZDY LUBI TO CO ROBI I CIESZY SIE Z TEGO JAK MOZE BO ZYCIE JEST KRUTKIE A CZLOWIEK TO NIE MUCHA I POWIETRZEM ZYL NIE BEDZIE DZIEKUJE.......
|
||
| #57417 | wysłano: 2012/01/02 18:21 | |
|
Regularnie zabijają żołnierze, myśliwi pozyskują i różnica nie tkwi tylko w doborze słownictwa tylko w powodach. Zainteresowałem się łowiectwem bo nie potrafię zrezygnować z jedzenia mięsa, a hodowlę dzikiej zwierzyny i jej pozyskiwanie uważam za najlepszy, najbardziej zgodny z naturą, najwłaściwszy sposób na zdobycie mięsa. Zupełnie inaczej smakuje mięso zwierzęcia które spędziło całe życie w naturalnym środowisku, oglądało wschody i zachody słońca, bawiło się w młodości z rówieśniakmi, miało własne "miłości", smakowało to co daje las i pole, a zginęło w sposób niespodziewany, nagły i szybki, pisząc testament pośród traw i drzew. Zupełnie inaczej od zwierząt hodowanych przemysłowo, w warunkach o których wszyscy wiemy. Protestuję przeciwko przemysłowej hodowli. Wyprawa do lasu to nie wizyta w supermarkecie. Nie mozna sobie powiedzieć na co ma się ochotę, tylko bierze się to czym św. Hubert darzy, tak więc szanujemy i zwierzynę, ale też pozyskane mięso. U mnie w domu nie wyrzuca się dziczyzny, ani żadnych elementów zwierzęcych - wszystko znajduje zastosowanie. Zanim coś "zużyję" muszę sie dobrze zastanowić żeby nie zepsuć - potrawy, skóry do garbowania i innych rzeczy. Nie ma pewności kiedy znowu uda się coś pozyskać. Poza aspektem pozyskiwania jest też aspekt ochrony przyrody. W Polsce nie ma grupy społecznej która zainteresowana jest bardziej od myśliwych liczebnością i jakością populacji zwierząt łownych. Ponieważ ją pozyskujemy, i chcielibyśmy aby i dla naszych wnuków wystarczyło. Myśliwi to ochrona przed kłusownikami, dbanie o pożywienie, o strukturę populacji, regulacja liczebności tak aby wszystkie gatunki mogły ze soba egzystować. One na pewno dały by sobie rade same, dybyśmy tylko wyeliminowali wpływ rolnictwa i miast na środowisko. A że opuszczenie Ziemi przez człowieka szybko raczej nie nastąpi, to trzeba naturze trochę pomagać, żebyśmy w miarę zgodnie wszyscy pomieszkiwali. Tą pomocą zajmują się właśnie myśliwi. Ale nie chodzi tylko o pozyskanie. Kto nie spędził ranków i wieczorów pośród rykowiska, bekowiska, nie zrozumie... Jestem tego samego zdania co przedmówca. Pozdrawiam. DarzBór |
||
| #58026 | wysłano: 2012/03/01 22:36 | |
|
Regularnie zabijają żołnierze, myśliwi pozyskują i różnica nie tkwi tylko w doborze słownictwa tylko w powodach. Zainteresowałem się łowiectwem bo nie potrafię zrezygnować z jedzenia mięsa, a hodowlę dzikiej zwierzyny i jej pozyskiwanie uważam za najlepszy, najbardziej zgodny z naturą, najwłaściwszy sposób na zdobycie mięsa. Zupełnie inaczej smakuje mięso zwierzęcia które spędziło całe życie w naturalnym środowisku, oglądało wschody i zachody słońca, bawiło się w młodości z rówieśniakmi, miało własne "miłości", smakowało to co daje las i pole, a zginęło w sposób niespodziewany, nagły i szybki, pisząc testament pośród traw i drzew. Zupełnie inaczej od zwierząt hodowanych przemysłowo, w warunkach o których wszyscy wiemy. Protestuję przeciwko przemysłowej hodowli. Wyprawa do lasu to nie wizyta w supermarkecie. Nie mozna sobie powiedzieć na co ma się ochotę, tylko bierze się to czym św. Hubert darzy, tak więc szanujemy i zwierzynę, ale też pozyskane mięso. U mnie w domu nie wyrzuca się dziczyzny, ani żadnych elementów zwierzęcych - wszystko znajduje zastosowanie. Zanim coś "zużyję" muszę sie dobrze zastanowić żeby nie zepsuć - potrawy, skóry do garbowania i innych rzeczy. Nie ma pewności kiedy znowu uda się coś pozyskać. Poza aspektem pozyskiwania jest też aspekt ochrony przyrody. W Polsce nie ma grupy społecznej która zainteresowana jest bardziej od myśliwych liczebnością i jakością populacji zwierząt łownych. Ponieważ ją pozyskujemy, i chcielibyśmy aby i dla naszych wnuków wystarczyło. Myśliwi to ochrona przed kłusownikami, dbanie o pożywienie, o strukturę populacji, regulacja liczebności tak aby wszystkie gatunki mogły ze soba egzystować. One na pewno dały by sobie rade same, dybyśmy tylko wyeliminowali wpływ rolnictwa i miast na środowisko. A że opuszczenie Ziemi przez człowieka szybko raczej nie nastąpi, to trzeba naturze trochę pomagać, żebyśmy w miarę zgodnie wszyscy pomieszkiwali. Tą pomocą zajmują się właśnie myśliwi. Ale nie chodzi tylko o pozyskanie. Kto nie spędził ranków i wieczorów pośród rykowiska, bekowiska, nie zrozumie... Jestem tego samego zdania co przedmówca. Pozdrawiam. DarzBór i to chyba wszystko w temacie, myśliwi pozyskują chronią drobną zwierzynę, regulują populacje, inaczej mówiąc w łańcuchu pokarmowym miejsce człowieka niekoniecznie musi byc na końcu, przestanmy polowac a szybko i boleśnie się o tym przekonamy |
||
| #58027 | wysłano: 2012/03/01 22:39 | |
|
Myślę że ktoś kto myśli żeby zostać myśliwym a zadaje sobie takie pytanie, po co ZABIJAC.. nie powinien my sliwym nigdy zostac Bez urazy kogokolwiek Darz Bór |
||
strona główna forum
Ostatnie posty w tym pokoju: