» » » Grupy » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

staż kandydacki w kole


Odnowiłem kilka dni temu kontakt z dawnym kolegą z czsów służby wojskowej i okazało sę że obecnie jest kandydatem w jednym z kół. W trakcie rozmowy okazało się że w czasie trwajacego już 8 miesięcy stażu ani razu nie był na polowanu indywidualnym jako osoba toważysząca. Zadziwiło mnie to i wiele innych rzeczy bardzo.

Od czasu kiedy ja odbywałem staż minęło 10 lat więc może coś się zmieniło, Wiem również że na forum jest wielu kandydatów. Jestem ciekaw Waszych spostżeżeń i tego w jaki sposób przebiega Wasz staż   

 


zgłoś naruszenie
#58251
wysłano: 2012/03/11 19:33
ale jak to własciwie wyglada czy mysliwy polujący indywidualnie moze odmówić stażyscie jego towarzystwa? czy tylko jak zleci nam nasz opiekun możemy brac udział w indywidualnym polowaniu, a co jesli zaprosi mnie mysliwy z innego koła?


zgłoś naruszenie
#58255
wysłano: 2012/03/11 20:06

z tego co ja wiem to opiekun ma obowiązek nauczać kandydata. A kedy to najlepiej robić jak nie w trakcie polowań indywidualnych ale nauczać dobrych nawyków.

Nie tylko na opiekunie spoczywa taki obowiazek ale na każdym myśliwym nawet z innych Kół. Tu mamy właśnie obraz koleżeństwa w PZL. Wiadomym jest że kandydatów najczęściej traktuje się jak zło konieczne. Jeżeli nie ma się rodziny albo bliskich znajomych to tak naprawde kandydat zdany jest tylko na siebie.Przykry obraz ale prawdziwy 




zgłoś naruszenie
#58257
wysłano: 2012/03/11 20:34
Znam to. Też dzięki moim kolegom z innego koła którzy mnie przygarnęli i zabierają na polowania dokarmianie pomagam im w pracach w łowisku itd itp. A w kole w którym mam staż to jestem jak zło konieczne. Tak tak to prawda jakie koleżeństwo. Nie wiem czemu tak jest . Staż kończy się niebawem dobrze że mam kilku kolegów myśliwych takiego stażu to rzadko kto miał pokazali mi wiele ciekawych rzeczy i przekazali wiele wiedzy łowieckiej za co im bardzo jestem wdzięczny. Darz Bór.



zgłoś naruszenie
#58260
wysłano: 2012/03/11 21:06

Dziwne ale  wszyscy wiedzą jak bardzo ważny jest okres stażu. Nikomu nie zależy. Po kilku latach już polowań spotkałem osobę, która naprawde nauczyła mnie istoty samego polowania, przez 5 lat wspólnych polowań zrozumiałem na czym to naprawdę polega  i jak to się robi.

W okresie stażu nauczyłem się wielu rzeczy ale to była kropla w morzu, mnimum aby tylko egzamny zaliczyć. Dlatego bardzo niesprawiedliwe jest to że dla kandydatów wyznaczani są opiekunowie.

 




zgłoś naruszenie
#58262
wysłano: 2012/03/11 21:18
no własnie po to są opiekunowie, czego się boją że nam przekazą trochę swojej wiedzy? kolega mysliwy z innego koła obiecał mi że mnie będzie zabierał na indywidualne polowania, mam nadzieję że dotrzyma słowa i nie przyjdą mu głupoty do głowy, bardzo mi na tym zależy... a staż zaczynam od maja.


zgłoś naruszenie

Reklama

#58265
wysłano: 2012/03/11 21:51

Poddaje wątpliwości właśnie wiedzę tych co powinni ją mieć. A co mają przekazać jak sami niewiele wiedzą-skompromitować sę po co? w oczach kandydata któego się nie zna.




zgłoś naruszenie
#58268
wysłano: 2012/03/11 22:56
Bodzio 3006 to strzał w 10 .



zgłoś naruszenie
#58270
wysłano: 2012/03/11 23:10
a jeszcze może się zdarzyc że na dany temat kandydat wie więcej niz opiekun, to dopiero jaja by były.. w takim razie czemu nie zniosą tego przepisu skoro sprawia to tyle problemów. Niech kandydat sam sobie szuka przez okres stażu okazji do nauki - co niewątpliwie i tak sam robi - zamiast błagać się o coś co jest oczywiste. W moim przyszłym kole są sami mężczyzni i był kiedys dawno temu przypadek że ten wlasnie kolega po polowaniu chciał zrobić coś na co nie miałam ochoty i dostał w morde.. mam nadzieję tylko że nie on będzie moim opiekunem. bo jesli tak to chyba będę szukała innego koła co niestety niesie dodatkowe koszty dojazdów na łowiska..


zgłoś naruszenie
#58272
wysłano: 2012/03/12 08:04
Z drugiej strony to dziwi mnie to że osoba wyznaczana na opiekuna bagatelizyje temat, przecież to nie przymus można odmówić-a jednak nie robia tego. Jeżeli ktoś nie czuje się na sile, albo nie ma czasu, przecież to tylko utrudnmia kandydatowi nic innego jak marnowanie jego czasu - może o to chodzi?


zgłoś naruszenie
#58278
wysłano: 2012/03/12 20:31
Ja załatwiłem sobie innych opiekunów bo nie chciałem czekać biernie aż się ktoś zlituje nad nami bo jest nas dwóch. Ciężko mi się to pisze ale tak jest. Będę pisał podanie do przyjęcia do tego koła zobaczę co z tego wyjdzie może . Ja osobiście czuję się dobrze przygotowany od strony teoretycznej i praktycznej a egzamin pokaże co jestem warty,może dam radę. Koleżeństwa w niektórych kołach łowieckich jest na lekarstwo sam nie wiem czym to jest spowodowane. Samo słowo stażysta mówi że potrzebuje on wyrozumiałości i zrozumienia od kolegów polujących. Wiem,że opieka nad stażystą nie jest łatwym zadaniem potrzebuje czasu i zaawansowania ze strony myśliwego ,ale on kiedyś też tak zaczynał . Nie wiem jak potoczy się moja przygoda z łowiectwem . Ale jak kiedyś w przyszłości będzie mi dane opiekować się jakimś stażystą to nie ważne na to ile czasu to mnie będzie kosztować wywiąże się z powierzonego zadania. Pozdrawiam. Darz Bór



zgłoś naruszenie

Reklama

#58279
wysłano: 2012/03/12 20:50
Panie Robercie jestem przekonana że tak właśnie będzie jeśli jakis stażysta lub stazystka trafią pod Pana opiekę zrobi z nich Pan ludzi bo sam pan wie jak to wygląda. Niestety sami widzimy jak niewielu opiekunów ma w ogóle ochotę na kontakt ze stazystami. przy pierwszym telefonie do koła od razu zastrzegają że "nie możemy obiecac ze cie przyjmiemy ale staż .... możesz robic bo stazysta jest potrzebny" do czego? się pytam...aaa urządzenia mysliwskie naprawiac, soli dosypywac, przyszły opiekun do mnie: przybij tę tabliczkę. a nie uderz się w paluszek uważaj! kurde mam ochotę mu tym młotkiem w łeb walnąć. no ale takie są realia stazysta to jest od brudej roboty, przynies to podaj tamto. a po co go uczyc, nauczy sie sam :(


zgłoś naruszenie
#58281
wysłano: 2012/03/12 21:09

Cieszy mnie  szczerośc. TAK stażysta nie jest mile widziany jeżeli nie jest "tatowym synem", ludzi spoza toważystwa uważa się za intruzów. Jeszcze się koledzy,koleżanki stażysci naoglądacie i nasłuchacie głupot i intryg to nieuniknione. Ale niestety jeżel się chce trwać to trzeba wytrzymywać nieprzyjemności. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jacy w naszym kręgu są zakłamani i fałszywi "towaZysze" a ilu konfidentów hoho. A mądrale tacy, że Statut to co 10 zna, dlatego trzeba być chociaż mądrzejszym.  Polecam wszelaką lekturę.

D.B.




zgłoś naruszenie
#58298
wysłano: 2012/03/13 19:18
Panowie Koledzy mam pytanie, co się stanie jeśli koło w którym odbywa się staż zostanie w ciągu tego roku zlikwidowane, rozpadnie się? z mojego koła duzo mysliwych odeszło, jest umierające, mówią że potrzebują świeżej krwi... ale mnie to trochę martwi bo członkowie tego koła nie wchodzą w składy żadnych komisji, są totalnie nieaktywni.. no a sprawozdania mają jakie mają. nie najlepsze.co wtedy by się stało?


zgłoś naruszenie
#58300
wysłano: 2012/03/13 19:52
Tak samo jest z mym stażem,spytałem się mego opiekuna,czy jest możliwość towarzyszenie jemu w polowaniu indywidualnym,szkoda czasu na ponowne pytanko.Rozmawiając z innymi kolegami ,też są stażystami ,odpowiedz była prze negatywna.



zgłoś naruszenie
#58301
wysłano: 2012/03/13 19:58
a jeszcze może się zdarzyc że na dany temat kandydat wie więcej niz opiekun, to dopiero jaja by były.. w takim razie czemu nie zniosą tego przepisu skoro sprawia to tyle problemów. Niech kandydat sam sobie szuka przez okres stażu okazji do nauki - co niewątpliwie i tak sam robi - zamiast błagać się o coś co jest oczywiste. W moim przyszłym kole są sami mężczyzni i był kiedys dawno temu przypadek że ten wlasnie kolega po polowaniu chciał zrobić coś na co nie miałam ochoty i dostał w morde.. mam nadzieję tylko że nie on będzie moim opiekunem. bo jesli tak to chyba będę szukała innego koła co niestety niesie dodatkowe koszty dojazdów na łowiska..

Popieram Cię koleżanko stażystko,wiem doskonale,że tak jest.Dano mi do zrozumienia ,że powinienem siedzieć cicho,tak więc czynię pozdrawiam.



zgłoś naruszenie
#58303
wysłano: 2012/03/13 20:21

Widze, że prawie wszędzie jest tak samo, maję w gł.... d..... kandydatów, sami widzicie w co się pakujec ie i jak dobrze myśleć o takich Panach Kolegach. A w telewizji w naszych miesięcznikach ciągle poruszany temat koleżeństwa ETYKI jak to wszyscy na wzajem otaczają się zrozumieniem itp "pic na wode fotomontarz"(są oczywiście i normalni ale to kropla w morzu a częśc spotka los dinozaurów. Po co kandydata czegoś uczyć i pokazywać za dużo wiedzieć nie powinien. Są pewne sprawy o których lepiej nie wiedzieć i nie widzieć. 

Wracając do pytana. Jeżeli koło zostanie zlikwidowane to  kandydat sam znajdzie sobie drugie koło lub go Zarząd Okregowy gdzieś kieruje. Staż rozpoczyna się od momentu zgłoszenia kandydata w Zarządzie Okręgowym przez organ Koła i trwa rok. Nie jest napisane że musi być odbywany w jednym Kole. Bez obaw rozwiązanie w takiej sytacji się znajdzie.




zgłoś naruszenie

 

#58366
wysłano: 2012/03/18 07:47
to ja chyba trafilem dobrze. Normalnie dziecko szczescia ze mnie heh. A tak powaznie jezeli chodzi o samo szkolenie nie mam zastrzezen dostalem dobrego opiekuna ktory na samym poczatku powiedzial mi ze jezeli nie bede sie uczyl to sam skopie mi tylek (byl to zart oczywiscie) i wyjasnil mi ze jezeli ja bede sobie olewal wazne sprawy to nie tylko o mnie swiadczy ale i o nim bo to on ma mi wpoic wiedze i umiejetnosci lowiecki (oczywiscie inicjatywa zostaje po mojej stronie ale on pomaga w 100% na wszelkie pytania odpowiada wyczerpujaco), a jezeli chodzi o fałszywosc kolegow mysliwych to jak wszedzie jest ona na dosc wysokim poziomie co mnie niestety razi bo nie przywyklem jeszcze do tego :)


zgłoś naruszenie
#58369
wysłano: 2012/03/18 08:13
i


Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 08:30:24
Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 08:30:39
Ten post był edytowany przez autora o godzinie: 08:31:08
zgłoś naruszenie
#58396
wysłano: 2012/03/19 21:31
Może to tata, wójek przyjaciel rodziny.? Jezeli się myle to chyle czoła.


zgłoś naruszenie
#59073
wysłano: 2012/04/23 23:20
Moim zdaniem podstawowym elementem nauki jest towarzyszenie w polowaniach indywidualnych.
Bo to właśnie opiekun ma na bieżąco pokazywać tajniki łowieckie. I od razu w razie W poprawiać przyszłego adepta w popełnianych błędach. Także apel do opiekunów " Panowie schowajcie dumę w kieszeń jakieś uprzedzenia do nowych członków, weźcie tego stażystę pod skrzydła pokażcie im tą magię jaką można przeżywać obcując tak blisko z naturą"

Marudzących z automatu o braku możliwości podejścia zwierzyny wraz z stażystą nie chce słuchać.

Podchodząc nawet byście spłoszyli 100 dzików żerujących to ten 101 pozyskany wraz z stażystą ,który naśladujący wasze podchody będzie naprawdę fascynujący.

Także sprawcie, aby ten czas był ciekawy dla obu osób. Młoda krew jest potrzebna w kole.
Skoro ktoś nie czuje się na siłach przeprowadzenia stażysty niech zrzeknie się na inną osobę z koła

Stażysta to nie wróg!






zgłoś naruszenie
#59082
wysłano: 2012/04/24 22:40
Stażysta to wróg publiczny tam gdzie nie ma znajomości wiem to na moim przykładzie i to jeśli cię prowadzi sam prezes koła,którego widziałem raz w życiu. Zastanawiam się w ogóle co ja tu robię. Miałem niedawno wykłady z etyki, i teraz to już całkiem jestem zdołowany to jest jakiś zły sen a nie łowiectwo. Nie chce za dużo mówić ale moje spojrzenie na łowiectwo jest coraz gorsze i czuję straszny niesmak i wstręt do samego siebie. Darz Bór.



zgłoś naruszenie
#59087
wysłano: 2012/04/25 09:02
Niesmak i wstręt można poczuć do innych , nie jesteś sam w swoich obserwacjach , ludzie są wszędzie jednakowi , etyka , prawo , tradycja , to słowa których większość kolegów nie rozumie.

Do łowiectwa trafili z klucza rodzinnego , albo co gorsza z partyjnego czy resortowego taki gostek Cię nie poszanuje ani nie pomoże , no chyba że masz coś czego on pożąda , sam mam tego typu rozterki i rozczarowania , i się zastanawiam czy warto dopłacać , aby być w takim środowisku .



zgłoś naruszenie
#59088
wysłano: 2012/04/25 09:21
Wiecie Koledzy jak to czytam, to się włos na głowie jeży..zastanawiam się co ja mogę mieć takiego, żeby koledzy z koła mnie zaakceptowali. Jest kilku - w tym sam pan łowczy w okręgu który mnie zna - którzy odnoszą się do mnie z ogromną życzliwością ale jest wielu którzy swojego niechętnego nastawienia nie kryją. W tym jeden myśliwy który kiedyś dostał, całkiem zasłużenie w pysk. Nawet swoim kolesiom nie powiedział dlaczego tylko wymyśla niestworzone historyjki. i co? I nic, mam się starać sama. Trzeba mieć na prawdę dużo samozaparcia w sobie...i twardy tyłek też trzeba mieć


zgłoś naruszenie
#59096
wysłano: 2012/04/25 16:38
Etyka to coś o czym wielu już zapomniało lub nigdy nie wiedziało.
Możesz tam wejść tylko po rodzinie lub po znajomościach wtedy będziesz tam mile widziany ale tylko przez tych ,którzy są przychylni tym którzy cię wprowadzają. A niech cię tylko wyśle na staż Łowczy okręgowy to dopiero zobaczysz . Pomyślisz,że koło ma zero członków. Albo ,że jesteś na coś zakaźnego chory, na aids roznoszony przez wiatr lub uścisk dłoni. Darz Bór.



zgłoś naruszenie
#59097
wysłano: 2012/04/25 17:57

Również słyszałem niestworzone rzeczy o relacjach stażysta-członkowie koła. Pamiętam, że kiedyś było łatwiej. Mnie znali od chłopaka bo jeździłem z ojcem na polowania i dodatkowo jeszcze z jego kolegą do jego koła. Facet był w porządku mimo, że zawodowo pracował jako sierżant milicji. Na stażu musiałem się wykazać głównie obecnością. Znali mnie od lat więc miałem łatwiej.

Natomiast dziś jeszcze jak człowiek jest z poza środowiska to może mieć trudności i przedzierać się przez taką ścianę niechęci.

Jakoś trzeba przez to przebrnąć. Nie znam drogi na skróty. Chyba, że ktoś jest po szkole leśnej lub pracował jako strażnik łowiecki jakiś czas.




zgłoś naruszenie

 

strona główna forum


|0.031|